Po drugiej stronie linii

img

Ale jednocześnie, podczas gdy leżała tam w łożu, stała też na dworze za domem. U jej stóp leżała dolina w blasku porannego słońca. Był dzień wczesnego przedwiośnia. Wdychała ostre, ożywcze powietrze, lodowaty wiatr niósł ku niej woń dalekiego morza i topniejącego śniegu; potężne grzbiety gór w blasku porannego słońca dźwigały się ciężko nad doliną; koło domów czerniła się już ziemia, a srebrna szreń połyskiwała na polankach w ciemnej gęstwie borów. Niebo było przejrzyste, żółtawe oraz niebieskawe, gdzieniegdzie płynęły tylko po nim ponure, gnane wichrem chmury; było zimno.

Top